Podróży poślubnej dzień 2. i 3.
U Margolci spędziliśmy trochę więcej czasu, niż planowaliśmy. Cóż, kiedy było tak miło, a ona zapowiedziała, że bez obiadu nas nie wypuści :) Zostaliśmy do 15. Następnym punktem wycieczki miał byc Toruń. U Margolci sprawdziliśmy w necie adresy schronisk młodzieżowych i internatów, bo w takim miejscu zamierzaliśmy się zatrzymać. Miasto o. Rydzyka powitało nas niesamowitymi wybojami i koleinami na drogach. Całe szczęście, że mielismy mapę miasta, więc bez problemu trafiliśmy do centrum. Zaparkowaliśmy koło kościoła św. Katarzyny i polecieliśmy go obejrzeć. W ciągu całej tej wycieczki byliśmy w mnóstwie świątyń i z czasem przestały na nas robić takie kolosalne wrażenie, ale św. Katarzyna zrobiła. Zwłaszcza jej piękne witraże i wysokie sklepienia. W naszym mieście takich nie ma ;)
Następnie weszliśmy w zamknięty dla ruchu obręb starego miasta. Urzekały nas ślicznie odnowione kamienice, wspaniałe sztukaterie, dobór kolorów. Starówka Torunia jest naprawdę ładna. Pokręciliśmy się tu i tam, ale robiło się późno. Za późno na prawdziwe zwiedzanie- to mieliśmy zamiar nadrobić następnego dnia. Mieliśmy nadzieję na rejs Katarzynką, ale spóźniliśmy się o kwadrans. No, ale Wisłę widzieliśmy (przesladowała nas ona przez całą wycieczkę) i widzieliśmy zabawne cytaty z "Rejsu" wymalowane na murach przy nadbrzeżu rzeki. Mamy zdjęcia z całej wycieczki, więc pewnie też nie obejdzie się bez wklejenia kilku(nastu). Zaczynała się wieczorna szarówka, kiedy zjedliśmy kolację w "meksykańskim" barze praktycznie pod pomnikiem Kopernika. Tortille wyglądały i smakowały jak najzwyklejsze w świecie naleśniki. Zawiodłam się.
Było po 21, jak dojechaliśmy na miejsce noclegu. Był to Fort IV. Stara, bo XIX wieczna budowla militarna wojsk pruskich, jedna z wielu tego typu w Toruniu. Wjeżdżało się za żelazną bramę do ziemnej niecki wzmocnionej murami. Po środku placu stały jakieś stare zaniedbane samochody ciężarowe, jakieś działo wojskowe. Potem była fosa i wchodziło się do fortu. Do dziś nie mogę uwierzyć, że tam spaliśmy! W środku zupełna asceza, zwykłe pobielone mury. Kiepskie koszary- można powiedzieć. Wszędzie wilgość. Umywalnie wspólne na 6 osób conajmniej. Jakaś świetlica z migającym telewizorem, przywodząca na myśl czasy komuny. Kible (bo inaczej tego nie nazwę) też po prostu za jakimiś przepierzeniami. Nasz "pokój", a raczej cela, mieścił się poniżej poziomu gruntu i była to klitka bez okna. Facet włączył nam grzejnik, co w połączeniu z wilgocią sączącą się z piwnicy dało efekt cuchnącej łaźni.
Wnętrze widać, że było świeżo oddane do użytku. Pomalowane, nic nie zniszczone (ale chyba wielu gości tam nie mają), łóżka -metalowe prycze. Złączyliśmy je i zasypiając marzyłam tylko, aby przespać całą noc i jak najszybciej stamtąd wyjechać. Jak sie obudziłam, to nie wiedziałam, która jest godzina, bo jak wspomniałam, nie było w tej naszej celi (1,5m x 2,5 m) okna. Zapaliliśmy światło- dochodziła 7. Nasze koce, które przynieśliśmy z samochodu były wilgotne, to samo z wszystkimi ubraniami i pościelą. Ze wstrętem poszliśmy na siku- o myciu czegoś więcej niż zęby i twarze nie było mowy. Wynieśliśmy się z tej nory niemal w popłochu, śniadanie zjedliśmy w samochodzie. Lał deszcz, a na dodatek ktoś ukradł Pawłowi antenę od radia. Mimo, że parking był strzeżony, za bramą.
Przez ten parszywy nocleg (24 zł od osoby!) i deszcz odechciało nam się zwiedzac Toruń. Ruszyliśmy w drogę. Wiedzieliśmy, że na pewno chcemy zobaczyć Kazimierz Dolny nad Wisłą. A do niego był kawał drogi! Pilotowałam Pawła korzystając z naszego atlasu, zatrzymywaliśmy się na stacjach by uzupełnić paliwo i wypić kawę, coś zjeść. Krajobrazy zmieniały się, zaczęły się drewniane chałupki, drogi robiły się coraz bardziej puste i wreszcie dojechaliśmy, późnym popołudniem cali i zdrowi, ale strasznie zmęczeni. Mieliśmy też spisany adres kilku internatów i w jednym był dla nas pokoik, zwany "apartamentem" duży, z łazienką, aneksem kuchennym, nowiutki, z małżeńskim łożem, radiem i telewizorem (jakby się komuś nudziło). Wzięliśmy kąpiel, walnęliśmy się na łóżko, wniebowzięci. :)

