Za 9 dni powiem "TAK"
Nie pisałam, bo byłam w ferworze załatwiania różnych spraw. Przez ten tydzień popróbowaliśmy różnych ciast i zdecydowaliśmy się na cukiernię Cudaczek. Pani Ania jest naprawdę ginącym gatunkiem człowieka. Nie dość, że wypieki ma własciwie domowe, pyszne i niedrogie, to na dodatek na ciasta i tort nie chce żadnej zaliczki, dowozi ciasta i pozycza stelaż na tort bez kaucji (niby normalka, ale NIE WSZYSTKIE cukiernie/ piekarnie to robią) i jeszcze sama po ten stelaż sobie pojedzie i rozliczać się z nami chce dopiero we wtorek po ślubie. Czy to nie złota kobita?! Do tego wspaniale doradzi i nawet sugeruje zmniejszenie ilości ciast, jeśli klient się zapędza. Po prostu uczciwie mówi, ile ciasta zejdzie, ile zamówić, żeby się nie zmarnowało. Bo skąd niby mam wiedzieć, ile ciacha pójdzie na 53 osoby.
Przez ostatni tydzień bezskutecznie poszukiwaliśmy butów dla Misia, bo wszystko jakieś straszliwie ciasne i wydłużone, że stopa wygląda, jak w kajaku. Jeszcze musimy pochodzić, ale wielkiego musu nie ma, bo Paweł ma jedne bardzo wygodne buty, cóż kiedy nie nowe.
Ja szukałam także kwiaciarni. Problem z moim bukietem- torebeczką jest taki, że mi się zamarzyły 3 kwiaty storczyka, a takie storczyki sprzedają u nas tylko w doniczkach i trzeba kupić całą doniczkę, psia kostka! Oprócz tego kwiaciarki słono liczą sobie za każdą jedna piedółkę. 5 zł za kawałek gąbki, kiedy dwa razy większą widziałam w hurtowni za 3 zł! A po prostu, kombinują, jak mogą... Jedni za ułożenie wiązanki liczą sobie 40 zł (bo ktoś to musi zrobić i odejść od lady) a inni nie liczą. Wkurzyć się można. Byłam chyba w kilkunastu kwiaciarniach. Ostatecznie na nic się nie zdecydowałam.
A ze spraw ducha... generalnie między nami krążą bardzo pozytywne fluidy. Ale czasami charakterki dają o sobie znać, zwłaszcza, kiedy gdzieś się spieszymy, łazimy po mieście, pocimy się w samochodzie. Paweł mnie zaskakuje tym, że bardzo lubi przymierzać nasze obrączki :) Ogólnie jestem na luzie, myślę, że po niedzieli, kiedy czas przyspieszy, poczuję się bardziej zestresowana. Na razie najwięcej myślę o naszej podróży poślubnej po Polsce. Kupiliśmy dzis świetnie wydany atlas samochodowo- turystyczny "Polska niezwykła". Na jednej stronie jest dokładna mapa samochodowa z zaznaczonymi nawet malutkimi pipidówkami, a obok cała strona poświęcona jest atrakcjom turystycznym, jakie znajdują się na danym obszarze. To świetna książka dla nas, bo zamierzamy jechac przez Polskę, zatrzymywać się w ciekawych miejscach i zwiedzać. Naszym pierwszym dużym celem jest Malbork. Planujemy dojechać aż do Zakopca... a może uda się odwiedzić południowych sąsiadów? :)
Bardzo bardzo cieszę się, że już za 9 dni zostaniemy mężem i żoną. Jakoś powoli zaczyna to do mnie docierać. Mam już naprawdę niewiele czasu by nacieszyć się swoim nazwiskiem.. to będzie DZIWNE... ciekawe, czy się nie będę myliła.
Trochę ostatnio mnie zaskoczył mój były. Odezwał się jakby nigdy nic. Niestety, w małżeństwie nie bardzo mu sie układa. Mam wrażenie, że za mną tęskni. Nie ukrywam przez Pawłem naszych rozmów na gg, ale chyba spasuję. Bo nawet nie wiem, jak reagować na niektóre teksty byłego... Ja nie mogę powiedzieć, abym żałowała, że się rozstaliśmy.

