Czwartek, 29 Czerwca 2006

Siódmy stres

Za niecałe 2 godziny będę tkwiła na ostatnim egzaminie w tej sesji. Nie powiem, żebym coś umiała ;) Ale jakoś mam to gdzieś.

Mam ważniejsze problemy na głowie. Po ostatnim ścięciu z babcią, jeszcze więcej się namieszało. Babcia jest wielce honorna i o niesamowitą pierdółkę (aż wstyd opisywać!) strzeliła focha i zadzwoniła do mojego taty powiedzieć, że ona na wesele nie przyjdzie. Tata, po odpowiednim przedstawieniu sprawy przez babcię, powiedział, że również nie przyjdzie. 

Strasznie mnie to stresuje! Dziś babcia zmieniła zdanie i ojciec chyba też... tylko po co mi tak nerwy psują. Zamiast się cieszyć z tego dnia, oni mi go psują na długo przed faktem!! Tak się właśnie obawiam, że nastąpi jakieś spięcie i w dniu ślubu będę myślała, co nie tak zrobiłam lub powiedziałam, zamiast się wyluzować i upajać jedynym takim dniem w życiu.

Posted by Pani Groszek at 13:21:45 | Permanent Link | Comments (0) |
Komentarze
Write a comment