Pawełku, tego lepiej nie czytaj.... ;-)
"Filozofia małżeńska"
Żadnego cudu nie ma Żadnego trudu nie ma Dam tylko znak oczyma On juz wszysto wie Żadnych zaklinań nie ma I wypominań nie ma Nic przecież go nie trzyma Chce - to dobrze Nie chce - to nie Ale chce Żadnych humorów nie ma I żadnych sporów nie ma I na nic się nie zżyma Tylko z ręki je I sam mi wszystko poda I zawsze w domu zgoda Bo na to jest metoda Moja mama przed ślubem Nauczyła jej mnie Że pierwszego dnia po ślubie od razu go w łeb Pierwszego dnia po ślubie od razu go w łeb My to wiemy, to po prostu codzienny nasz chleb Że pierwszego dnia po ślubie od razu go w łeb I kocha mnie, szanuje mnie Całuje mnie za to, że Dostał w łeb ten pierwszy raz We właściwy czas Do ślubu on mądrzejszy Do ślubu on ważniejszy Do ślubu wszystko umie Wszystko lepiej wie Do ślubu taki duży Niech tylko brwi zachmurzy Już się nie oprę dłużej Chce - to dobrze A nie chce - to nie Jak sam chce Do ślubu ja malutka Do ślubu ja cichutka Do ślubu łagodniutka Za nim choćby w grób Do ślubu wszystko znoszę Co znoszę - to rozkosze Do ślubu grzecznie proszę Oczki spuszczam podnoszę A potem ten ślub I pierwszego dnia po slubie od razu go w łeb I pierwszego dnia po ślubie od razu go w łeb Nie drugiego dnia po ślubie, to za późno, ty go trzep Pierwszego dnia po ślubie, póki świeży ten chleb
Świetna piosenka Hanny Banaszak. Od wczoraj ciągle jej słucham :)
ps. wiadomość z ostatniej chwili! mój narzeczony od wczoraj ma tytuł magister inżynier :D GRATULACJE!


a tak poważnie, to skojarzyłam, jak kiedyś pisałś, że pracuje przy budowie drogi - to tak jak ja! a gdzie kończył?jeśli to nie problem - możesz też na priv ;)
pozdrawiam i miłej nocy zyczę :) (Comment this)