Welon też już mam :P
Wróciliśmy ze wsi w niedzielę. Pogoda się popsuła, ale i tak było fajnie :) Niestety, Atosowi nie udało się zaprzyjaźnić z psami moich rodziców, więc na spacery chodziliśmy we dwoje... a potem troje, gdy dojechał do nas Paweł. Rodzice mają w sobotę przyjechać do miasta i obojerzeć w końcu wybraną przez nas salę. Wszystko tak się opóźniło, bo mama miała operację, potem długo leżała, potem była w sanatorium i tak dalej... A zatem, w sobotę jedziemy do naszego lokalu, akurat będziemy przed weselem i obejrzymy dekoracje!
A poza tym, mama chciałaby zobaczyć moją suknię. Postaram się zamówić sobie przymiarkę na sobotę, o ile zakład wtedy pracuje. Chciałabym także wybrac się do fryzjera i w końcu próbnie się uczesać, bo diadem mam i welon też w końcu przyszedł! Jest bardzo ładny, dokładnie taki, jaki sobie wymarzyłam. Delikatna mgiełka ozdobiona gdzie niegdzie połyskującymi kryształkami :)
W naszym związku wszystko dobrze się układa... mimo stresów, jakie teraz ma Paweł. Trzymam kciuki za niego, żeby mu się w końcu udało dociągnąć sprawy do końca.

