Światełko w tunelu
Od wtorku nawet dwa razy dziennie jestem u "teściów" i spędzam czas z Atoskiem. Pojawiło się światełko w tunelu. Okazało się, że w środę właściciel mieszkania rozmawiał z sąsiadem (grrrrr!) i ponoć sąsiad jest bardzo zdziwiony, że pozbylismy się psa- niby, że jemu chodziło TYLKO o to, żebyśmy go zabierali, jak wychodzimy, żeby nie hałasował pod naszą nieobecność. Nie wiem, o co w sumie chodzi, ale wszystkich nasza radykalna i szybka akcja zdziwiła. W każdym razie od piątku wieczorem do poniedziałku po południu piesek będzie u nas. A resztę dni spędzi na drugim końcu miasta, ale będę go tam odwiedzać i latać z nim na spacery.
Udało nam się w końcu wysłać zaproszenia na ślub.
Nie mogę znaleźć butów do sukni.
Nie mamy czasu pochodzić w sprawie obrączek- P. pracuje do 19-20
Przydałoby się dać na zapowiedzi.
I pójść do USC- to już chyba spadnie na mnie.


Chyba, że zachodzą wyjątkowe okoliczności (choroba itd) wtedy ewentualnie ksiądz może się pofatygować gdzieś indziej.
Zaś USC najchętniej pracują tylko do 15. Rzadko dają się namówić na ślub wieczorny, a co dopiero na plażę!! Tu z kolei tłumaczenie jest tego typu, że zawarcie małżenstwa jest doniosłą chwilą i musi nastąpić przy zachowaniu autorytetu państwa i urzędu, który ślubu udziela.
Ponieważ my bierzemy slub konkordatowy, o żadnym takim "amerykańskim" slubie nawet nie myśleliśmy. (Comment this)
pozdrowionka (Comment this)