Bardzo smutny dzień :(
Bardzo mi smutno, właściwie to bez przerwy płaczę od wczorajszego wieczoru. Okazało się, że pies przeszkadza sąsiadowi i musieliśmy go oddać. Wzięła go Pawła mama, a Paweł wyprowadza się do rodziców, by być z pieskiem. Mam nadzieję, ze to sytuacja tymczasowa, póki nie znajdzie się dla nas mieszkanie. Nie będę wnikać w formalności.
Jestem zdruzgotana :( Czuję się zaszczuta przez jednego człowieka, którego to nie pierwsza taka akcja. Dziś, jak odprowadzałam Atosa, serce mi pękało. Wiem, że będę go widywać, ale czy on mi wybaczy? Nie chcę, by się ode mnie odzwyczaił, przestał ufać. Nie przypuszczałam, że aż tak jestem do niego przywiązana. I już brakuje mi naszych wyjść na długie spacery. Czuję się dennie :((((((
Dziś miałam też przymiarkę sukni. Ale w ogóle mnie to nie cieszy.


Paweł się wyprowadził, żeby być z Atosem, to w końcu nasz pies. Raz, że nie chcemy zwalać Pawła rodzinie całego problemu na głowę (karmienie, czesanie, spacery 4 razy dziennie), a dwa- nie chcemy żeby o nas zapomniał! Dziś nocowałam u Pawła. Byłam wieczorem i o wschodzie słońca na spacerze z psem. Widzę, że nie będzie miał źle, ale bezsilność mnie boli. To jest w tym wszystkim najgorsze, że człowiek musi się liczyć z taką szują :((( (Comment this)