Czwartek, 16 Marca 2006

Szwagierkolaska

W moim prześlubnym życiu nie obywa się bez kłopotów. Ostatnio jest nim moja przyszła szwagierka. Jest ona kilka lat starsza on swego brata, a mojego narzeczonego. Na początku naszej kilkuletniej znajomości myślałam, że znajdziemy wspólny język, ale coraz bardziej w to wątpię. Boli mnie, kiedy odwiedzam "teściów", ona nawet nie wyjdzie z pokoju, by się przywitać. Jak już zapukam do niej i nieśmiało wejdę do jej pokoju, ona ledwo mruknie "cześć, co słychać". Bardziej pro forma, niż z zainteresowaniem. Nie przerywa swoich zajęć- głównie oglądania TV- i równie dobrze mogę koło niej siedzieć bez słowa, jak i sobie wyjść- wychodzę.

Bardzo zakłuła mnie jej reakcja na wieść o naszych zaręczynach. Była po prostu bardzo chłodna. Wymamrotane "gratuluję" i ...zmiana tematu na inny, ciekawszy... o telefonach komórkowych. Nie liczyłam na to, że będzie skakać pod chmury, ale nawet się nie uśmiechnęła, ani nie zapytała, kiedy ślub. Ostatnio także poczułam się odtrącona, gdy poprosiłam ją o wytłumaczenie mi pewnej sprawy urzędowej, na której ona się zna. Zapytałam uprzejmie, czy mogłaby mi wytłumaczyć, żebym sama na przyszłość mogła wypełniać te papiery, a ona znów mruknęła bez uśmiechu, bez popatrzenia mi w oczy "nie wiem, nienawidzę tego robić". Aż mnie zatkało- znów nie chodzi mi o to, że MUSIAŁA się zgodzić, ale o to, że jej odmową była tak rażąco nieuprzejma!!!

Mój narzeczony mówi, że mam się nie przejmować, że ona juz taka jest. Ale ja mam to w nosie! Rozumiem, że ona ma 3 dychy na karku, że jest sama, że mieszka z rodzicami, ale dlaczego traktuje mnie jak, gówniarę, jak pyłek, jak powietrze?? Przecież nie jestem dla niej żadną konkurencją. Nie widujemy się często i na długo. Czy ona nie może się zdobyć na odrobinę serdeczności w moją stronę?

Najgorsze jest to, że ona będzie moją świadkową. Z mojej strony będzie mój brat, a ze strony narzeczonego własnie jego siostra. Jak narzeczony pytał ją, czy zostanie naszą świadkową, to nie powiedziała tak, ani nie. A potem jej mama przycisnęła ją w mojej obecności do muru i powiedziała "no, ale chyba będziesz świadkową, nie wypada odmawiać"....i ona się zgodziła- znów zero entuzjazmu na twarzy. A ja nie miałam śmiałości protestować... bo już wolałabym poprosić którąś koleżankę. Tym bardziej, że widzę, jak szwagierce jest to nie na rękę... Już w lutym zapowiedziała, że nie chce, aby ją proszono o jakikolwiek taniec na naszym weselu. Czyli... jeśli np. orkiestra na drugi taniec, dla zachęty dla gości, prosi świadków to ona absolutnie się nie zgadza.

Po jej ostatniej nieuprzejmości zapytałam ją wprost, czy ona się na mnie gniewa, czy żywi jakąś urazę. Powiedziała, że nie. Mi aż się oczy szkliły, bo nasz brak porozumienia traktuję, jako porażkę w budowaniu jakiejś więzi z rodziną przyszłego męża. A na drugi dzień ona zadzwoniła pytać, czy wszystko w porządku, bo ją głowa bolała i dlatego była taka ponura...

Ją chyba bardzo często głowa boli, bo bardzo rzadko jest wobec mnie ciepła. Już nie pamietam kiedy ostatnio... :(  Coraz częściej myślę, że może porozmawiać z nią szczerze i wycisnąć z niej odpowiedź, czy chce byc świadkiem, czy nie... Bo jeszcze jest czas, abym poprosiła jakąś koleżankę. Tylko, żeby nie wyszła z tego jakaś większa draka, obraza dla teściów, czy coś... Ale z drugiej strony, nie chciałabym, aby ona swoją oschłością i brakiem entuzjazmu zepsuła mi humor w dzień ślubu.  

 


Posted by Pani Groszek at 07:08:23 | Permanent Link | Comments (3) |
Komentarze
1 - Groszku moze rzeczywiście zapytaj wprost czy chce być swiadkowa czy nie bo jak nie to znajdziesz kogoś innego - kogoś kto bedzie się cieszył razem z toba z twojego szczescia. (Comment this)

Written by: magda at 2006/03/16 - 08:35:07
2 - Groszku współczuje Ci takiej szwagierki...na prawdę!! Do mojego szwagra nic specjalnie nie mam choć wielką sympatią do siebie nie pałamy- po prostu jesteśmy z innych bajek. Ostatnio próbuje dogadać się z jego żoną, ale to też raczej oschłe relacje... na szczęście oni mieszkają na drugim końcu Polski więc nasze kontakty z racji odległości są ograniczone...
Myślę, że powinnaś szczerze porozmawiać z siostrą narzeczonego o świadkowaniu Tobie w dniu ślubu. My tak zrobiliśmy z Tomka bratem...i się udało! naszym świadkiem będzie przyjaciel a nie Krzysiek. Dobry sposób podpowiedziała Agulkaaa- trzeba uświadomić potencjalnemu świadkowi jaki to jest obowiązek i samemu nijako zmusić do odmówienia... Na pewno będziesz się lepiej czuła u boku z kimś na kim będziesz mogła polegać w tym stresującym...i pięknym zarazem dniu :) (Comment this)

Written by: Dziubasek at 2006/03/19 - 10:41:05
3 - Groszku zgodzę się z Dziubaskiem w 100% ja gdyby nie moje świadkowe (bo ja mam 2-jedna na cywila a druga do kosciola) siedziałabym pewnie z ręką w nocniku i ryczałabym po nocach że nic się nie uda! Twoja Świadkowa powinna być dla Ciebie podporą i wsparciem a nie (przepraszam za porównanie) niewygodnym wrzodem na tyłku w stylu-"bo tak wypda". a tuż przed imprezą i już podczas tego szczególnego dla Nas dnia to tak naprawde powinna wyręczyć Cie w większości spraw. Ty masz błyszczeć i się dobrze bawić! Sprubujcie, może sie uda (tylko chyba radziłąbym żeby to Twoj Wybranek się za to zabrał, co by nie niszczyć relacji z nią zupełnie). Heh niby nie wychodzisz za mąż za Jego rodzinę i nie powinno się na Nich zupełnie patrzeć, ale jak chcą to życie Ci popsują do cna :( (Comment this)

Written by: deesse at 2006/03/20 - 10:24:22
Write a comment