Pączek w sukni ślubnej
Czy pączek może wyglądać pięknie w sukni ślubnej? Optymistycznie mniemam, że tak.
Taka już moja dola, że prócz rozlicznych cnót i zalet matka Natura obdarowała mnie także wielką zdolnością magazynowania energii na "ciężkie czasy". Niestety ma to ten uboczny efekt, że "ciężkie czasy" nie nadchodzą, a energia magazynuje się w postaci mięciutkich, okrągłości tu i ówdzie na całym ciele.
Katalogi z sukniami ślubnymi pełne są wysmukłych, jak brzozy dziewcząt, w zapierających dech kreacjach, ale w niewielu z nich widzę swoją krągłą postać.
Główny problem polega na tym, że nie mogę mieć marszczonych spódnic, gorsetów, bo bedą odstawały, a ja będę z nich "wypływać". Czarno widzę suknię bez rękawów i na cieniutkich ramiączkach, bo mam za pulchne ramiona.
Ale na szczęście znalazłam kilka typów, które mi się podobają i na pierwszy rzut oka powinny maskować niedoskonałości. Wkleję sobie kilka wytypowanych modeli, a co!
Do krawcowej miałam iść w tym tygodniu, ale niestety zachorowałam i unikałam wychodzenia z domu bez potrzeby. Jestem ciekawa, co też mi krawcowe doradzą, na którą się zdecyduję i ile zapłacę za szycie.
PIERWSZA:

DRUGA:

TRZECIA:

CZWARTA:

PIĄTA:

Zdjęcia z tyłu pomijam, ale tez są ciekawe. No, bardzo nie mogę się doczekać, jak to w końcu wyjdzie z tą suknią. Bardzo chciałabym szyć ją w tajemnicy przed Misiem, tzn. żeby w ogóle jej nie widział, aż do dnia ślubu, kiedy cała będę przygotowana. Nad tą suknią pewno jeszcze nie raz się zdenerwuję, ale w końcu szyje się ją raz w życiu z założenia. Warto postarać się, by efekt końcowy był wspaniały.
Taka już moja dola, że prócz rozlicznych cnót i zalet matka Natura obdarowała mnie także wielką zdolnością magazynowania energii na "ciężkie czasy". Niestety ma to ten uboczny efekt, że "ciężkie czasy" nie nadchodzą, a energia magazynuje się w postaci mięciutkich, okrągłości tu i ówdzie na całym ciele.
Katalogi z sukniami ślubnymi pełne są wysmukłych, jak brzozy dziewcząt, w zapierających dech kreacjach, ale w niewielu z nich widzę swoją krągłą postać.
Główny problem polega na tym, że nie mogę mieć marszczonych spódnic, gorsetów, bo bedą odstawały, a ja będę z nich "wypływać". Czarno widzę suknię bez rękawów i na cieniutkich ramiączkach, bo mam za pulchne ramiona.
Ale na szczęście znalazłam kilka typów, które mi się podobają i na pierwszy rzut oka powinny maskować niedoskonałości. Wkleję sobie kilka wytypowanych modeli, a co!
Do krawcowej miałam iść w tym tygodniu, ale niestety zachorowałam i unikałam wychodzenia z domu bez potrzeby. Jestem ciekawa, co też mi krawcowe doradzą, na którą się zdecyduję i ile zapłacę za szycie.
PIERWSZA:

DRUGA:

TRZECIA:

CZWARTA:

PIĄTA:

Zdjęcia z tyłu pomijam, ale tez są ciekawe. No, bardzo nie mogę się doczekać, jak to w końcu wyjdzie z tą suknią. Bardzo chciałabym szyć ją w tajemnicy przed Misiem, tzn. żeby w ogóle jej nie widział, aż do dnia ślubu, kiedy cała będę przygotowana. Nad tą suknią pewno jeszcze nie raz się zdenerwuję, ale w końcu szyje się ją raz w życiu z założenia. Warto postarać się, by efekt końcowy był wspaniały.

