Marzenia małego Kopciuszka
Bywając na forum e-wesela, czasem mam wrażenie, że dyskutujące tam kobiety gdzieś pogubiły sens ślubu. Liczy się dla nich przede wszystkim suknia, fryzura, makijaż, o czym namiętnie debatują. Mnóstwo czasu poświęcają szczegółom weselnym, np. kolorom i rodzajom dekoracji, wizytówkom, zaproszeniom, księgom gości.
Ale czy ja postępuję inaczej? Chyba nie... w miarę zbliżania się tego Wielkiego Dnia też powoli pochłaniają mnie przygotowania, planowanie, marzenia o wyśnionym ślubie. Od najmłoszych lat faszeruje się małe dziewczynki bajkami o królewnach, królewiczach, o Kopciuszku, a zakończeniem takiej bajki był oczywiście ślub w pięknej sukni z księciem z bajki, a potem bal weselny do rana w kryształowej sali, wśród zachwytów gości.
Tak spojone wzorce nie znikną z dnia na dzień i wcale nie jestem pewna, czy chciałabym, by zniknęły. Wiem, że w dniu swego ślubu wiele kobiet czuje się, jak Kopciuszek, którego sen wreszcie się spełnił. Czy dziwi więc, że chce się wyglądać najpiękniej w życiu, że chce się dopracować każdy szczególik, aby cała machina ślubno-weselna toczyła się bez najmniejszego zgrzytu czy fałszywej nuty.
Ja też opisuję i będę opisywać zapewne głównie materialne i doczesne zagadnienia związane z przygotowaniami do mojego/naszego ślubu, bo tego, co dzieje się w sercu nie sposób opisać. Szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy presja wobec starych panien i kawalerów tak bardzo zmalała, upowszechniają się rozwody, konkubinaty, mężczyzna i kobieta są niezależni finansowo, wielkimi desperatami muszą być Ci, którzy dobrowolnie skazują się na utratę wolności, na trwanie przy drugim człowieku na dobre i na złe, w młodości i w starości. Moim zdaniem to wyraz życiowej dojrzałości i odwagi.
Ale czy ja postępuję inaczej? Chyba nie... w miarę zbliżania się tego Wielkiego Dnia też powoli pochłaniają mnie przygotowania, planowanie, marzenia o wyśnionym ślubie. Od najmłoszych lat faszeruje się małe dziewczynki bajkami o królewnach, królewiczach, o Kopciuszku, a zakończeniem takiej bajki był oczywiście ślub w pięknej sukni z księciem z bajki, a potem bal weselny do rana w kryształowej sali, wśród zachwytów gości.
Tak spojone wzorce nie znikną z dnia na dzień i wcale nie jestem pewna, czy chciałabym, by zniknęły. Wiem, że w dniu swego ślubu wiele kobiet czuje się, jak Kopciuszek, którego sen wreszcie się spełnił. Czy dziwi więc, że chce się wyglądać najpiękniej w życiu, że chce się dopracować każdy szczególik, aby cała machina ślubno-weselna toczyła się bez najmniejszego zgrzytu czy fałszywej nuty.
Ja też opisuję i będę opisywać zapewne głównie materialne i doczesne zagadnienia związane z przygotowaniami do mojego/naszego ślubu, bo tego, co dzieje się w sercu nie sposób opisać. Szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy presja wobec starych panien i kawalerów tak bardzo zmalała, upowszechniają się rozwody, konkubinaty, mężczyzna i kobieta są niezależni finansowo, wielkimi desperatami muszą być Ci, którzy dobrowolnie skazują się na utratę wolności, na trwanie przy drugim człowieku na dobre i na złe, w młodości i w starości. Moim zdaniem to wyraz życiowej dojrzałości i odwagi.

