Jestem, żyję, mam się dobrze!
W małżeństwie wszystko układa się bardzo dobrze. Jesteśmy zdrowi, weseli, razem z psem stanowimy nieodłączną gromadkę. Co dnia przekonuję się jak cudownie jest być mężatką :) Obecnie jestem chyba bardziej zakochana w moim mężczyźnie niż przed ślubem hihi... On mi codziennie powtarza, jak wiele tracą ci, co się nie żenią, że decyzja o zostaniu moim mężem była najlepszą decyzją jego życia... Jako wrodzona realistka muszę powiedzieć, że zdaję sobie sprawę, że żadna sielanka nie trwa wiecznie, ale zamierzam cieszyć się małżeńską miłością i namiętnością jak długo się da!!!
Pierwsze półrocze tego roku przytłoczyło mnie ogromem pracy. W dodatku zapisałam się na prawko i kończę studia. Wszystko to: praca, pisanie pracy dyplomowej, kurs jazdy, przyczyniło się do braku czasu na prowadzenie regularnych zapisków.
Jak zwykle jest coś na co czekam, czyli na:
- Zdobycie upragnionego prawka (przy pomyślnych wiatrach w drugiej połowie lipca)
- Kupno dupowozu dla mnie ;) Obecnie myślę o Micrze...
- Wyprowadzka z miasta!!! Na to chyba cięszymy się najbardziej!
- Rozpoczęcie nowej pracy od września...wszystko jest już dopięte w 99%.
To takie moje/nasze najbliższe realizacji plany. Oprócz tego czeka mnie wybór studiów II stopnia. Nie mam ochoty uczyć się do 30tki, ale chyba będę musiała... Trudno się mówi.
Na razie jednak czekam na sesję i obronę tuż po niej. Jak ktoś tu jeszcze wchodzi...niech trzyma za mnie kciuki!